SOBOTA 21 stycznia 2012
Irena Jarocka. Wielka Gwiazda Polskiej Muzyki. Kobieta pięka, uśmiechnięta. Można powiedzieć, że w trakcie swojej kariery ciągle była gwiazdą. Nie zasłynęła jedną piosenką, nie jest gwiazdą jednego sezonu.
Pamiętam, że jako dziecko słuchałem Radia Katowice. Często leciały tam wielkie hity. Pamiętam, jak z naszykowaną kasetą magnetofonową czekałem na „Kawiarenki”, żeby móc je nagrać. I chyba właśnie z tą sytuacją będzie mi się kojarzyła Irena Jarocka. Pamiętam też kiedyś powtórkowy koncert jakiegoś festiwalu w tvp1, gdzie Ona, w czerwonej sukience, razem z Krzysztofem Krawczykiem śpiewała „Kocha się raz”.
Wielka Dama, Gwiazda Polskiej Piosenki, Piękna Kobieta.
I przez swoją muzykę na zawsze będzie żyła w nas.
skomentuj (1)
SOBOTA 14.01.2012
Znowu nie pisałem kilka dobrych miesięcy. Jakoś tak nie było czasu, a ostatnio w grudniu zalałem swojego laptopa i jakoś nie było okazji, żeby go naprawić, ale dzisiaj już jest, już działa, a co za tym idzie – i ja wróciłem do wirtualnego świata.
Niestety w okresie świąt nie było mnie w wirtualnym świecie no i nie miałem okazji, żeby napisać. A święta w tym roku były dla mnie wyjątkowe. Mogę powiedzieć, że pierwszy raz od 20 lat mogę powiedzieć, że były to prawdziwe, rodzinne święta. Zazwyczaj w święta było mi smutno, przewodnią myślą była myśl o tych, których już nie ma… Sam nie wiem, czy normalnym jest, żeby po 20 latach nadal panowała pustka, smutek, tęsknota, żal… Ale ja raczej nigdy nie zapomnę, zawsze będzie w moim serduchu miejsce przeznaczone, zarezerwowane, nie do „zasiedlenia” przez nikogo. W tym roku jednak wigilia była bardzo rodzinna, całe święta też no i nawet atmosfera przeniosła się aż do sylwestra. Nie było żadnej wyskokowej imprezy w klubie ze znajomymi, a miłe spotkanie w rodzinnym gronie i w ogóle tego nie żałuję.
Rodzina to chyba najcenniejsza wartość, jaką człowiek może posiadać. Pod warunkiem, że potrafi to docenić, że potrafi o to zadbać, utrzymywać pozytywne relacje, chociaż wiem, że nie zawsze tylko od nas to zależy i że nie zawsze jest to prosta sprawa… Ale jak już pisałem kilka razy – nikt nie obiecywał, że będzie łatwo!
Teraz „przyszły dni powszednie, brakło nagle ciepłych snów…” i trzeba wrócić do rzeczywistości. Jakoś daję radę. Chociaż czas tak szybko mija, niedawno były święta, sylwester, a teraz już prawie połowa miesiąca…
skomentuj (1)
ŚRODA, 28 WRZEŚNIA 2011 ROKU
Jestem zmęczony. Sam nie wiem, czy to już jesienne przesilenie, czy brak letniego urlopu, czy teraz dopiero zaczynam odczuwać stresy i masę roboty związaną z kupnem i remontem mieszkania. A może wszystko się skumulowało? Wracam po pracy do domu, najchętniej pod prysznic i o 20 do łóżka. Ale chyba nie jest to normalne… Tylko jak sobie z tym poradzić? A może to jednak nie jest zmęczenie, tylko ucieczka przed myślami, przed zastanawianiem się, co dalej?
Sam nie wiem, co mam myśleć. Miało być pięknie – i było, ale do czasu. A może to po prostu z czasem moje wymagania wzrosły? A może zmalało to, co dostaję? Sam tego jeszcze nie wiem, ale wiem jedno. Nie może dalej być tak, jak jest teraz. Nie jest mi dobrze, nie jestem szczęśliwy. Próbowałem dwa razy rozmawiać z M., mówiłem o tym, co mnie boli, co mnie wkurza, co mi nie pasuje. A rezultaty? Nie ma :/ I to jest najbardziej przerażające…
Idę spać… jutro praca, ale jest pocieszenie – już czwartek :)
skomentuj (1)